 |
Bo niespodzianki... |
Dziś wpis o nowej (z początku lipca) diagnozie Krzysia.
Synek był badany przez komisje autystyczną po upływie roku.
Pierwsza diagnoza była ze Scolaru – wiek 3 lata – diagnoza
spektrum Całościowych Zaburzeń Rozwojowych.
Obecna, z Instytutu Psychiatrii i Neurologii z ul.
Sobieskiego – wiek 4 lata – diagnoza Całościowe Zaburzenia Rozwojowe, spektrum
Autyzmu.
Także, mówiąc żartobliwie – powiększyło (a raczej pogłębiło)
nam się spektrum.
Nie byłam załamana czy wstrząśnięta wynikiem badań, ponieważ
wiem, że tak właśnie z Krzysiem jest. Od dwóch lat walczymy ze skutkami tej
choroby…
Zaskoczona byłam jedynie tym, że Krzyś pokazał się na
obserwacjach WYLĄCZNIE z dobrej strony, był w najlepszej formie i
najnormalniejszy z tego jaki może być – miałam nawet myśli, że wyśmieją mnie i
powiedzą że zdrowe dziecko przyprowadziłam :)
A oni jednak dostrzegli całą stertę „inności”, która mi
umyka, gdy synek dostarcza mocniejszych wrażeń.
Co mnie tym razem zaskoczyło? Chyba rzecz podobna jak rok
wstecz. Wówczas zwrócono mi uwagę na kontakt wzrokowy Krzysia. Synek nigdy nie
był typowym autystą, który nie patrzy za nic w oczy rozmówcy, ba patrzy, a
nawet potrafi wziąć moją twarz w ręce i wykrzyczeć coś, co mu leży na sercu. Powiedziano
mi jednak, że on patrzy tylko wtedy kiedy chce, kiedy sam inicjuje relację
(zazwyczaj jednostronną, bo bez oczekiwania na odpowiedź). Potem zdałam sobie
sprawę, że faktycznie tak jest; zaczęłam obserwować i gdy ja coś mówiłam, Krzyś
patrzył w sufit, podłogę czy przedmioty wokół, ale nie na mnie.
 |
... przychodzą i latem |
Teraz usłyszałam coś, co tydzień wcześniej powiedziała
Krzysia psycholog – także sprawa potwierdzona z dwóch źródeł, z którą się
niestety zgadzam.
Chodzi mianowicie o inicjowanie kontaktów. Jest ich dziesięć
razy mniej niż u zdrowego dziecka. Przykładowo Kasia w ciągu godziny podejdzie
do mnie 20 razy, a Krzyś zaledwie 2.
Misiek doskonale zajmuje się sam sobą, jednak nie są to
kreatywne zabawy. Można wyliczyć je na palcach u ręki:
Jeżdżenie samochodzikiem (i nie w taki sposób, jak zazwyczaj
dzieci się bawią, tylko po stole w lewo i w prawo bez obracania autem, najwyżej
na odległość 20-30cm, jakby był wahadłem)
Rzucanie klockami (umie się bawić w układnie wierzy, ale
tylko za namową i przy stalej obecności osoby dorosłej)
Chodzenie w kółko po pokoju i śpiewanie wymyślonych
piosenek, lub mówienie bez ładu i składu do siebie
I chyba tyle…
Wszelkie zabawy – te twórcze i zwyczajne (jak rzucanie
pilką) muszą być inicjowane i podtrzymywane przeze mnie.
Oczywiście o jeszcze wielu innych rzeczach rozmawiałam na
diagnozie, ale myślę, że na razie starczy tych informacji, bo chciałabym
napisać o jednej ważnej sprawie.
A mianowicie o terapiach Krzysia. Postaram się w najbliższym
czasie nagrać kilka filmików/zrobić zdjęcia z tych zajęć. Są bardzo potrzebne i
bardzo kosztowne…. A nam oczywiście brakuje funduszy :(
Krzynio chodzi na:
Integracje Sensoryczną (80zł)
Logopeda (60zł)
Terapia Behawioralna (80zł)
Terapia ręki (60zł)
Terapia taktylna (40zł)
Terapia rozwojowa (100zł)
- Każda z terapii jest raz w tygodniu, wiec łatwo policzyć,
że miesięczny koszt zajęć to ok 1700zł
(Jak wyglądają poszczególne terapie opiszę w dalszych
wpisach.)
Podczas omawiania diagnozy Krzysia, rozmawiałam również o
terapiach koniecznych dla niego. I okazało się, że właściwie wszystkie są
niezbędne! (poza tym jeszcze jakaś terapia słuchowa byłaby wskazana oraz
zajęcia grupowe)
Zbankrutuje…. POMOCY!!!