
..czyli trzecia odsłona treningu czystości.
Na dworze i w domu zrobiło się chłodniej, Krzyś już nie mógł
biegać bez ubranek, toteż zaczęłam nakładać mu spodenki. Przez kilka godzin w
połowie sobie radził i chodził na nocnik, a w połowie zapominał. Niestety im
dalej tym było gorzej, aż zaprzestał w ogóle zauważać co się z nim dzieje. Kiedy
zabrakło już spodenek, a ja wyszłam już z siebie, wpadłam na pomysł. Co zrobić by
nogi nie marzły, a poczucie potrzeb fizjologicznych nie było blokowane przez
odzież.
Wzięłam stare rajstopy i wycięłam nożyczkami dziurę. Nie
byłam pewna czy wynalazek się nada, ale zdał egzamin rewelacyjnie! Krzyś chodzi
na nocnik!
Na dwór i na sen zakładam mu pampersa, niestety gdy przed i
po terapii idę z nim do wc okazuje się, że nie ma potrzeby by z niej skorzystać.
Trudna jest ta nauka czystości, oj trudna.
Niezły pomysł, moze my też z niego skorzystamy jak przyjdzie czas. Cały czas Wam kibicujemy w odpieluchowywaniu. powodzenia i dalszej wytrwałości :)
OdpowiedzUsuńAniu, pomysłowy Dobromir z Ciebie;-)
OdpowiedzUsuńUściski
A.
Gratuluje genialnych pomysłów i powodzenia w odpampersianiu.:)
OdpowiedzUsuń