wtorek, 7 sierpnia 2012

Wokół szczepień


Od wczoraj miałam zaciśnięte gardło z nerwów. Dziś miałam udać się z dziećmi na szczepienia. Oboje mieli je wstrzymane. Kasia ze względu na cytomegalię wrodzoną, a Krzyś ze względu na.. całokształt – czyli mpdz, czr, w swoim czasie i podejrzenie padaczki – ogólnie z powodu problemów neurologicznych.
Jechałam do ośrodka zdrowia z olbrzymimi obawami (oczami wyobraźni widziałam na przemian gorączkę i drgawki lub głęboki autyzm).
Dzieci miały dostać pierwszą dawkę szczepionki tężec – błonnica – krztusiec.
Doktor zbadała Kasię i zaszczepiła ją, ale tylko na żółtaczkę, zaś Krzysia co prawda też zbadała, jednak powiedziała szczerze, iż nie ma odwagi podać mu szczepionki. Stwierdziła, że jest za bardzo obciążony i za duży wiekowo i powinien być szczepiony tylko w miejscu z odpowiednim zapleczem medycznym – jakim jest szpital.
Wróciłam do domu i zadzwoniłam do Centrum Zdrowia Dziecka. Wyznaczyli nam termin niezwykle szybko, bo już na pojutrze. Także – mogę iść i stresować się dalej…

A żeby było milej wstawiam dwa rozczulające zdjęcia zainspirowane blogiem mamy Zuzi i Janka – jak to dzieci słodko zasypiają :)


6 komentarzy:

  1. Aniu cieszę się, że wstrzymali póki co szczepionką. Na mądrą lekarkę trafiłaś...pozdrawiam ciepło i dalej trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodziak :) Powodzenia i trzymamy kciuki za szczepienia. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  3. I lepiej tak, Aniu.
    Krzysio słodziak:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie jakaś sensowna lekarka się WAM trafiła.Bardzo dobrze:)

    Fotki milusie:)

    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu trzymamy kciuki jutro..
    zdjęcia są prześliczne:)

    OdpowiedzUsuń