Krzyś żyje z siostrą jak pies z kotem. Potrafi cały dzień wymyślać
jak jej dokuczyć, a przy tym nigdy nie okazał jej pozytywnego gestu. Jakie było
moje zaskoczenie gdy dziś mojemu synkowi „odbiło” i sam z siebie przytulił
siostrę, a potem pociągnął ją jeszcze za rękę przez cały pokój! Radość z tej
chwili – nie do opisania. Potem była jeszcze jedna miła rzecz – Krzyś bawił się
klockami (nie rzucał ale budował!) a obok niego Kasia, bez krzyków, całe 5
minut! Końcówkę zdążyłam zarejestrować:
Aniu, cudnie!!! Może to jakiś przełom? Początek zmian na lepsze??? Oby! Życzę Wam tego z całego serca:)
OdpowiedzUsuń