czwartek, 19 kwietnia 2012

Dzień jak nie co dzień

Wczoraj jak zwykle jechałam z Krzysiem na terapię. Gwarnym samochodem dotarliśmy na zajęcia i takim samym autem wracaliśmy. Aż tu nagle, zapadła blada cisza. Samochód utkwił w korku, a czas jakby się zatrzymał.
W efekcie – powstało zdjęcie dokumentalne.


Szkoda tylko, że ja nie mogłam się zdrzemnąć. Tak mało takich chwil ciszy i spokoju!

2 komentarze:

  1. U nas jak samochód staje to się młoda budzi i jest koniec ciszy hehehe!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, zyczę Ci więcej takich magicznych ciiiiiichych chwil.

    OdpowiedzUsuń