poniedziałek, 25 czerwca 2012

Zburzony domek


Dawno nie pisałam co u nas. Niestety nie mam dobrych wieści. 

W temacie kąpieli walczymy dalej – Krzyś obecnie boi się jak ognia namydlania – gdy tylko próbuję go umyć, chce już wychodzić z wanny. Trochę daje się oszukać Ludzikiem – naszą myjką, ale trzeba się nagadać i naskakać by np. zaakceptował to, że ludzik „zjadł mydło, a teraz ugryzł ramię Krzysia”.

Chciałam dziś napisać o tym, co wydarzyło się kilka dni temu, a co cofnęło nas o co najmniej rok do tyłu.
Będąc u babci synek zobaczył w TV moment zawalenia się World Trade Center (sam moment zderzenia z samolotem oraz zapadniecie się budynku; bez zbliżeń na ofiary i cały ten chaos z bliska). I wystarczyło. Rozpłakał się strasznie i przez pół godziny nie dało się go nijak uspokoić. Potem uwidoczniły się długoterminowe skutki tego wydarzenia. Krzysio dzień w dzień po kilkadziesiąt razy pyta mnie z łzami w oczach „domek stoi?”, patrzy na wszystkie domy w obawie, że i one się zburzą. Wróciły ogólne lęki sprzed roku. Nie chce być w pokoju choć przez chwile sam (nawet jak ogląda bajkę nie pozwala mi wyjść do kuchni), całe dnie popłakuje, marudzi i jęczy bez konkretnego powodu i celu. Wczoraj nie chciał iść na spacer, choć normalnie mógłby z dworu nie wracać. Gdy go trochę na siłę wyciągnęłam stał tylko jak słup soli i marudził „do domu, do domu”. A w domku nic go nie cieszy, za to łatwo się denerwuje, krzyczy i złości. Trudny nastał nam czas.
Także pozostaje nam – jedyna metoda naprawcza – wór cierpliwości i morze czasu.


4 komentarze:

  1. :( o rany, przykro takie wieści czytać..:(
    Mam nadzieje, że uda się Wam w miarę szybko odbudowac poczucie bezpieczeństwa u Krzysia.
    Trzymaj się Aniu, niezmiennie dużo siły Ci życzę..

    OdpowiedzUsuń
  2. :( Bidulek , może podczas zabawy dałoby się Krzysiowi to odkręcić, pokazać mu że domek można na nowo odbudować, że nic się nie stało(to taki luźny pomysł z mojej strony).Pewnie sama wiesz Aniu co masz robić najlepiej w końcu to Ty znasz swoje dzieci jak nikt inny.Mimo wszystko mam nadzieję, że pokona swoje lęki, trzymam za to kciuki nieustannie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem owszem - budujemy domki z klocków, malujemy - na razie nie pomaga; on wcziąz myśli o duzych domach,
      chyba najlepszym lekarstwem jest czas.........
      (nie lubię tego czasu, bo on zwykle trwa i trwa a ja juz nie taka silna psychicznie jak na początku drogi z Krzysiem...)

      Usuń
  3. Oj, jak to trzeba uważać na to co dziecko słyszy i widzi. I nie sposób przewidzieć co będzie...

    Dużo siły życzę i Tobie i Krzysiowi, w końcu i sprawa domku ucichnie. Tylko ten czas... wiem, czasem strasznie wolno płynie. :(

    :*

    OdpowiedzUsuń